sobota, 28 listopada 2009

Bieżączka, czyli sprawy z wyprawy

No i trzy miesiące w Czechach minęły tak, jak mija noc przed egzaminem, czas zakochania lub wyprawa życia - za szybko. Oko nie nadążało akomodować, mózg rejestrować, a palce notować. Obserwacja "śmiejących się bestii", tutaj, w ich kraju jest zupełnie inna niż rozpisywanie się o ich kulturze po kilku wizytach na smažaku i gambrinusie. Widzę z jakimi problemami się borykają (inwazja Cyganów), jaki mają styl życia (puste ulice po 20.30)...Oprócz tego mieszkam z Hiszpanką, więc na ilość bodźców nie narzekam. Hiszpanie...hmm - stadni, w relacjach damsko-męskich kłóliwi, pełni energii, z wysoką odpornością. Te rozrzucone myśli będę rozwijać w przyszłych wpisach. Hola hola, trzy miesiące minęły, ale jeszcze ponad dwa przede mną!

1 komentarz: