niedziela, 29 listopada 2009

Multikulti

Wczoraj byłam na urodzinach, gdzie sto lat zostało odśpiewane po chińsku, koreańsku, estońsku i rosyjsku (przez jednego chłopca), słowacku i polsku:) Ciekawe doświadczenie. Tylko Polacy mają inną melodię niż uniwersalne Happy Birthday - zawsze musimy się wyróżnić. Michalina mieszka z Chinką, dlatego było przepyszne chińskie jedzenie, które w wersji studenckiej jest jeszcze bardziej pomysłowe; parówka z brokułem - genialne! Chinki mają w sobie niesamowite złoża dobroci, uczynności i bezinteresowności (to cecha, której, na początku Erasmusa, bardzo brakowało mi u ludzi). Są cudowne:)

1 komentarz: