Zacznę od tego, że Budapeszt z całym swym inwenatrzem, potrafił zachwycić bardziej niż Pra
ga z całą jej wspaniałością i karolowatością mostu. A może drużyna pierścienia była magiczna na tyle, że wszystkie niewygody były okazją do doświadczania obcego państwa jeszcze bardziej? Ładne twarze Węgrów - plastyczne, ciekawe, pełne dziwnych wyrazów (twarzy:)), które potrafią powiedzieć po polsku kilka grzecznościowych fraz. To pewnie zasługa handlu. At fontes! Wzgórza, pagóry, kopce dają niesamowitą moc miastom. Nie tylko gołębie mogą zaglądać na dachy budynków, nie tylko rzeźby i pomniki mogą przyglądać się sznurkom świateł, ludzkim głowom kołyszącym się na wietrze. Poza tym, jak jest górka, to zawsze pojawia się plan, a jak pojawia się plan to i pojawia się cel, a jak cel, to i satysfakcja, z wykonania zadania. Dobrze też, jak wije się rzeka pomiędzy swoimi dwoma brzegami i swoją lekk
o pofałdowaną taflą kontrastuje z wypustkami architektonicznymi miasta. Odwiedziłyśmy mnóstwo pubów, kawiarenek, restauracji. Zobaczyłyśmy jak pije się u nich herbatę - różnie, jak grzeje wino - dobrze, jak smakuje chleb - najlepiej na świecie, jak brzmi muzyka na żywo - prawie martwo (dla wtajemniczonych). Miałyśmy jeden problem na wyjeździe - przeliczenie waluty. Układałyśmy stosunki, starałyśmy się trzeźwo (a było trudno) i logicznie myśleć, racjonalizować, zestawiać, systematyzować, mnożyć, dzielić, potęgować. Skończyło się na tym, że nasz kalkulator walutowy wzbogacił sie o nowytwór - Bertikiem* zwany. Bertik jest wygodną walutą, która oznacza dokładnie taką kwotę jaka w danym momencie jest komuś potrzebna. Tyle. Co do języka, to łatwo go rozgryzłyśm
y; otóż, Węgrzy mówią "kasza" i wymawiają ten wyraz na różne sposoby, mają oczywiście też inne słowa, np. tryb rozkazujący spójnika; "leszlajaszlejzo" (w wolnym tłumaczeniu; gdzie się szlajasz łajzo), mają silnie rozwinięte "antyaborcyjne" społeczeństwo; gdy dzwi w metrze zamykają się, głos z megafonu krzyczy "zaaarodek". Dwadzieścia trzy przypadki rozłożą na łopatki nawet największego wygę poliglotę-samouka. Reasumując; podróże kształcą, a wnętrze może nasycić się zewnętrzem. Dzięki dziołchy za kabaret, który żeśmy tam "pocisnęły" :)
* Bertik, to kartonowa moneta, którą dostaje się w czeskim Albercie za zakupy "powyżej stu koron" (Bertiki idą na cele charytatywne)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNie mogę nic dodać, jedynie parę uśmiechów na wspomnienie :).Wróćmy tam jeszcze na 15 minut chociaż!
OdpowiedzUsuń