Święta w arkadyjnej Daszlandii z Szu (spod chińskiego znaku drewnianego konia) i drewnianym Allenem. Sylwester w Pradze z pijanym Szu i drewnianym Allenem. Styczeń w Brnie z Hiszpanką i Allenem, jednak tym razem papierowym (ktoś tu jest w posiadaniu jego książki...). Ten Pan bawi ostatnio dość często. Jak to możliwe, że jeden człowiek mieści tyle abstrakcyjnych porównań, właściwych odniesień, błyskotliwych aluzji i przerw między wyrazami w żarcie o odpowiedniej długości. Niektóre z Jego filmów, szczególnie te, w których z wysoką częstotliwością katapultuje humor, ciętą ripostę i neurotyczne wizje prosto między oczy widza - u niektórych to będzie mózg, zaczęły mi się w pewnym momencie zlewać. Na krótko. Po Annie Hall, Manhattanie i Wspomnieniach z gwiezdnego pyłu odświeżyła się zdolność do rozróżniania poszczgólnych fabuł wmieszanych w ciągi żartów. Archaiczne już określenie "komik" na drewianym straszym Panie leży znakomicie, a niedługo zrośnie się z Nim tak, jak w Czechach Jan Hus się 'stopił' z wyrazem "upalony" - w znaczeniu spalony na stosie, zarezerwowanym tylko dla niego. Kilka cytatów na potwierdzenie geniuszu i jurności; "Moje życie seksualne jest tragiczne. Ostatni raz byłem w kobiecie, gdy zwiedzałem Statuę Wolności". "Seks jest jak gra w brydża. Jeżeli nie masz dobrego partnera to musisz mieć przynajmniej dobrą rękę." Annie Hall: "Wyglądacie na szczęśliwych. Jak to robicie? Ona: Ja jestem bezmyślna, ograniczona, nie mam poglądów ani nic ciekawego do powiedzenia.On: I ja też." I jeszcze jeden z Annie: stoją dwie kobiety w sklepie przy półce z żarciem dla kotów...i jedna mówi: jakie to żarcie niedobre, a druga: i do tego w małych porcjach... No i ten nowojorski klimat; dym, jazz, czarno-białość, duże oprawki od okularów i "wolna amerykanka". Ach, wielokrotnie dobra intelektualna zadymko-stymulacja. Trudno nadążyć. niedziela, 3 stycznia 2010
"Prognozy są bardzo trudne, szczególnie w odniesieniu do przyszłości."
Święta w arkadyjnej Daszlandii z Szu (spod chińskiego znaku drewnianego konia) i drewnianym Allenem. Sylwester w Pradze z pijanym Szu i drewnianym Allenem. Styczeń w Brnie z Hiszpanką i Allenem, jednak tym razem papierowym (ktoś tu jest w posiadaniu jego książki...). Ten Pan bawi ostatnio dość często. Jak to możliwe, że jeden człowiek mieści tyle abstrakcyjnych porównań, właściwych odniesień, błyskotliwych aluzji i przerw między wyrazami w żarcie o odpowiedniej długości. Niektóre z Jego filmów, szczególnie te, w których z wysoką częstotliwością katapultuje humor, ciętą ripostę i neurotyczne wizje prosto między oczy widza - u niektórych to będzie mózg, zaczęły mi się w pewnym momencie zlewać. Na krótko. Po Annie Hall, Manhattanie i Wspomnieniach z gwiezdnego pyłu odświeżyła się zdolność do rozróżniania poszczgólnych fabuł wmieszanych w ciągi żartów. Archaiczne już określenie "komik" na drewianym straszym Panie leży znakomicie, a niedługo zrośnie się z Nim tak, jak w Czechach Jan Hus się 'stopił' z wyrazem "upalony" - w znaczeniu spalony na stosie, zarezerwowanym tylko dla niego. Kilka cytatów na potwierdzenie geniuszu i jurności; "Moje życie seksualne jest tragiczne. Ostatni raz byłem w kobiecie, gdy zwiedzałem Statuę Wolności". "Seks jest jak gra w brydża. Jeżeli nie masz dobrego partnera to musisz mieć przynajmniej dobrą rękę." Annie Hall: "Wyglądacie na szczęśliwych. Jak to robicie? Ona: Ja jestem bezmyślna, ograniczona, nie mam poglądów ani nic ciekawego do powiedzenia.On: I ja też." I jeszcze jeden z Annie: stoją dwie kobiety w sklepie przy półce z żarciem dla kotów...i jedna mówi: jakie to żarcie niedobre, a druga: i do tego w małych porcjach... No i ten nowojorski klimat; dym, jazz, czarno-białość, duże oprawki od okularów i "wolna amerykanka". Ach, wielokrotnie dobra intelektualna zadymko-stymulacja. Trudno nadążyć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Judyto koniecznie zobacz "Miłość i śmierć" z Diane Keaton!!ale koniecznie koniecznie!
OdpowiedzUsuń