sobota, 5 grudnia 2009

Pisze za mnie Bauman...

Czas się skurczył. Pan Myśliciel "z chirurgiczną precyzją" wyraził to, co kołata mi się po głowie. Z dedykacją dla wszystkich tych, którzy uczą się języków:)
"(...)Wchodząc w język ojczysty, nie zauważylibyśmy pewnie, że posiada on gramatykę, gdyby nas o tym nauczyciele, w pierwszej chwili ku naszemu zdumieniu, a nieco później i irytacji, nie powiadomili. Gramatyka jest cerberem zagradzającym wstęp do wszystkich języków - z wyjątkiem ojczystego (to właśnie brak cerbera u bramy czyni go ojczystym). W języku ojczystym jest gramatyka spolegliwym, a nie natrętnym przewodnikiem, troskliwym, acz niewidzialnym aniołem stróżem; we wszystkich innych jest demonem zaczajonym w mrokach na szczycie Jakubowej drabiny. Jak stwierdził cytowany przez Amery'ego Günther Anders: "Nikt nie może przez całe lata poruszać się wyłącznie w obrębie języków, którymi nie włada, a które tylko w najlepszym wypadku nieudolnie naśladuje, nie padając przy tym ofiarą ubóstwa swojego mówienia". Bo i mowa ojczysta wykrusza się wtedy "kawałek po kawałku, i to najczęściej tak niepostrzeżenie i stopniowo, że nie zauważamy straty". Aż do momentu olśnienia po 27 czy iluś tam latach - gdy pojmiemy, że bezpowrotna strata ojczyzny to tyle, co nieodwracalność utraty bezpieczeństwa. Olśni nas wówczas, że "La table nigdy nie będzie tym samym co stół, co najwyżej można się przy nim najeść do syta.(...)"

3 komentarze:

  1. idę tam z trzech tysięczną pięćset dziewięćdziesiątą szóstą książką... PS ile błędów? Jdu tam...nejdu, chlastám!

    OdpowiedzUsuń
  2. Błędów tysiąc pięćset dziewięćdziesiąt sześć:)Jdi!

    OdpowiedzUsuń
  3. mi se zdá, že ti včely uletěly...a mi taky

    OdpowiedzUsuń